<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Jogg About Me::RaVbaker</title><link>http://blog.ravbaker.net/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Thu, 28 Aug 2008 00:45:04 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Ubiquity, rewolucja?, czyli uniksowa konsola w nowym wydaniu?</title><link>http://blog.ravbaker.net/2008/08/27/ubiquity-rewolucja-czyli-uniksowa-konsola-w-nowym-wydaniu/</link><description>
Wiele miejsc dzisiaj w sieci publikuje newsy na temat nowego dziecka Mozilla Labs, czyli Ubiquity.

Idea szczytna... wykonanie dobre... tylko, że całość wydaje się nie być ściśle autorskim pomysłem zasługującym na hasła, typu: &quot;internet mądrzeje&quot;. Trzeba natomiast zauważyć, że jakby cofamy się w przeszłość... od interfejsów &quot;klikalnych&quot; do &quot;linii&quot; komend. Znowu zaczynamy wydawać komendy komputerowi przy pomocy klawiatury. Tyle, że jest to teraz nieco elegantsze od uniksopodobnych systemów operacyjnych i ich konsol. A same komendy trafiają w eter Internetu a nie tylko do naszego systemu operacyjnego. 

Trzeba jednocześnie zauważyć, że przywodzi to na myśl narzędzie, które już istnieje, mianowicie Mac OS Xowy QuickSilver. Jest to aplikacja, która dzięki prostemu skrótowi klawiszowemu pozwala na dostęp do swojej bazy funkcji, w tym operacji na plikach oraz uruchamiania programów na podstawie fragmentów ich nazw. Dodatkowo QS pozwala także na pisanie własnych skryptów. Czego doskonałym przykładem może być chociażby aplikacja do blipowania od Pawła Nowaka.  Niesamowite przyspieszenie pracy, ale wciąż to &quot;tylko&quot; tekst. A możeby tak zintegrować to też z głosem? Albo bezpośrednio przejmować nasze myśli? Wówczas to dopiero będzie innowacja. 

No ale skoro to dopiero alpha, to może jednak warto zobaczyć co też jeszcze wymyślą chłopaki z Mozilla Labs. Ja, jako zagorzały zwolennik przyspieszania pracy i wykorzystywania wszelkiej maści narzędzi do ulepszania swojego środowiska pracy ( w tym i przez używanie QuickSilver, czy też jak największej ilości skrótów klawiszowych), na pewno będę jednak trzymał kciuki za powodzenie tego projektu.
</description><pubDate>Wed, 27 Aug 2008 22:43:48 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2008/08/27/ubiquity-rewolucja-czyli-uniksowa-konsola-w-nowym-wydaniu/</guid><category>przemyślenia</category><category>tech</category><category>technologie</category><category>web</category><category>Wszystkie</category><category>ubiquity mozilla labs quicksiver unix console work improvement</category></item><item><title>Minął rok (i jeszcze 3 miesiące :P) cz. 2</title><link>http://blog.ravbaker.net/2008/08/25/minal-rok-i-jeszcze-3-miesiace-p-cz-2/</link><description>Od mojego poprzedniego wpisu minęły już prawie trzy miesiące. Miałem duży nawał pracy, zmian i w sumie to całą masę tematów na kolejne wpisy. No ale skoro w poprzednim obiecałem, że  mówić o tym co to spotkało mnie rok temu, to czas się z tego wywiązać. Dla tych, co już zdążyli zapomnieć o czym był tamten wpis oto link do poprzedniej (pierwszej) części. No to zaczynamy.

Moja historia, po znalezieniu pracy miała być już tylko różowa. Sądziłem, że w 4RP, gdzie statystycznie pracy jest ciągle za mało a bezrobocie ówczesne zmuszało całe tysiące do emigracji, znalezienie pracy, którą się na dodatek lubi to wszystko co mi potrzeba do dostatniego szczęścia. 



O słodka naiwności...

Myślę, że wymienienie tego na czym się sparzyłem będzie najlepszym z rozwiązań, o ewentualną głębszą analizę pokuszę się w dalszej części. Bo życie w dużym mieście, w moim przypadku Gdyni, to nie taka prosta sprawa... 


	trzeba mieć gdzie mieszkać, a niestety pomoc rodziny nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, ale o tym później
	koszty i życie na prowincji (miasto kilku i kilkudziesięciotysięczne) to zupełnie inna liga niż duże miasto wojewódzkie. Nie, nie mówię o tym, że w dużym jest multikino i hipermarket tuż za rogiem. Koszty jedzenia mogą nieraz przerazić, a życie tym co z Biedronek zrobione nie jest zawsze różowe
	nawet jeśli od kilku lat wiesz, że to czym się interesujesz to dokładnie to czemu chcesz poświęcić swoje życie zawodowe, to nie zapominaj, że nie mając doświadczenia pracy z innymi, nadzorem szefa jeśli jesteś freelancerem, czy po prostu klepania kolejnego tysiącznego już formularza z wszystkimi elementami position: absolute (tak - wtf?) to nie twoje wymarzone bycie koderem PHP
	myślenie, że lubisz jakąś dziedzinę i studiowanie jej to ekstra super pomysł też potrafi wprowadzić w krzaki. Możesz sobie nawet myśleć, że &quot;bierzesz poprawkę&quot; na to, że studia cię zawiodą, ale zawód i tak przyjdzie...


Eksterminacja marzeń

Ad. 1. Mieszkanie
Wyjeżdżając do Gdyni, w czasie wakacji miałem się zatrzymać u cioci. W ramach cięcia kosztów - przynajmniej początkowych - zatrzymanie się u rodziny wydawało mi się najrozsądniejsze i naprawdę wyglądało, że będzie dobrze. Z jednym ale... już po 5 dniach okazało się, że zarówno ciotka jak i prawowity właściciel mieszkania od którego ona je wynajmowała nie płacił czynszu ani rachunków spółdzielni. Rozwiązanie było tylko jedno - szukać lokum na własny rachunek.

Tylko, że i to nie było takie łatwe. Owszem, Anonse aż kipią od ogłoszeń tyle, że ja wynieść się musiałem już, a większość ofert była dopiero od początku lipca. No to został mi jeszcze prawie miesiąc na przeczekanie... Czyli kolejne szukanie i kombinowanie. No i przeprowadzkę. Tak..., a przeprowadzka Szybką Koleją Miejską do najfajniejszych nie należy. Może się nagle okazać, że te dwie godziny, które miała zając przeprowadzka to nie tak aż dużo i nawet dwukrotne tylko przejechanie 15 kilometrowego odcinku SKMką nie będzie takie szybkie, a i przejście przez pół miasta z dwiema torbami o łącznej wadze ponad 30 kg to może jeszcze trochę bardziej skomplikować sprawę. Dlatego, jeśli szef nawet pierwszego dnia proponuje ci pomoc w przeprowadzce z wykorzystaniem samochodu, nie myśl, że to kłopot, tylko korzystaj! 

Z mieszkaniem wiąże się jeszcze jedna kwestia. Przez ostatnie 15 miesięcy 13 mieszkałem na tzw. stacjach, czyli samodzielnym wynajmowaniu mieszkania/pokoju u kogoś. Jednak od dwóch miesięcy mieszkam ze znajomymi, wynajmując razem z nimi parter domu. I wiecie, przychodzenie po pracy, w której większość czasu się spędza z słuchawkami na uszach, a potem milczenie przez resztę popołudnia/wieczoru to nie jest wcale aż takie cool. Nawet dla introwertyków. Więc prawdą którą odkryłem dzięki tym doświadczeniom było to, że: ludzie potrzebują ludzi na co dzień! Choćby po to by usłyszeć: &quot;Miłego dnia!&quot; przed wyjściem do pracy. 

Ad. 2. Koszty&amp;Żywność

Myślę, że ludzie gdy zaczęli się łączyć w pary i rodziny to nie tylko mieli na względzie te motylki fruwające w żołądku ale także to aby oszczędzić na jedzeniu... Nie każdy musi lubić wszystko, czyli paprykę, czosnek, banany i pietruszkę... A żyjąc w stadzie zawsze jest większe prawdopodobieństwo, że jest wśród was ktoś kto coś z tego co wy nie lubicie wręcz kocha. Oj, wiem - marny argument. Ale prawda jest taka, że dopóki nie przestanie się myśleć o tym ile się wydaje na codzienne uzupełnianie potrzebnych kalorii, to będziemy mieć wrażenie, że można było to kupić taniej.

Z początku w ramach oszczędności, nie kupowałem na przykład dżemów oryginalnych firmy Łowicz, ale najtańsze jakie znalazłem na biedronkowych półkach... Do czasu, gdy w jednym ze słoików natrafiłem na kawałki szkła. Słowem, ciekawe co też innego w nich jeszcze jest zatopione, skoro nawet szkło potrafiło dostać się w procesie produkcji na sklepową półkę. Na szczęście tylko poharatałem sobie język i nie połknąłem go... Nigdy więcej tanich dżemów z Biedronek!

Oczywiście, to właśnie na jedzeniu się najłatwiej oszczędza. I spytany jakiś czas temu: Za ile jesteś w stanie przeżyć miesiąc? Odparłem 200zł+koszt mieszkanie. Tak, chcąc oszczędzić potrafiłem przeżyć za 50 zł tygodniowo, ale... nie polecam. Szczerze nie polecam ze względów zdrowotnych i w ogóle dlatego, że jedzenie wciąż bułek, parówek, dżemu i sera potrafi dać w kość. Dlatego, każdemu kto potrafi spojrzeć dalej niż tylko koniec bieżącego tygodnia polecam nie oszczędzać - przynajmniej na jedzeniu... Zwróci się... i to z nawiązką.

Nie jest to tylko moje zdanie, w ostatnim numerze &quot;Kariery&quot; - miesięcznika, który zainspirował mnie 3 miesiące temu jest felieton Pawła Sowy - &quot;Jak udawać bogatszego?&quot;, którego koncept już od jakiegoś czasu sprawdzam na sobie. Mianowicie, poprawianie swojego samopoczucia, a tym samym budowanie własnej wartości poprzez myślenie pozytywne. Ponieważ każde myśli podobne do poniższych: to nie jest dla mnie, nie stać mnie na to, nie potrafię tego, czy nie zrobię tego bo nie lubię, lub wydaje mi się nudne/trudne/nijakie skutecznie hamują naszą kreatywność. Muszę przyznać, ze od kiedy zacząłem się pozbywać tego rodzaju ograniczeń, czuję się lepiej. Mam też wrażenie, że moje myślenie niejako uwolniło się od balastu jaki przyniosło życie.

Dlatego, moim zdaniem ważne jest aby przyjmować wyzwania, które niesie życie i nieważne jakie by one nie były - przekraczać siebie z podniesionym czołem,aby móc spojrzeć potem w lustro i zobaczyć innego siebie - tego lepszego i silniejszego.



Trochę się zagalopowałem, więc jeśli są jeszcze tacy, którzy chcieliby przeczytać o pozostałych dwóch punktach naiwności, po raz kolejny proszę o nieco cierpliwości, ewentualnie ponaglanie mnie w mailach.

</description><pubDate>Mon, 25 Aug 2008 23:20:56 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2008/08/25/minal-rok-i-jeszcze-3-miesiace-p-cz-2/</guid><category>dzień po dniu</category><category>osobiste</category><category>przemyślenia</category><category>Wszystkie</category><category>pierwsza praca studia samodzielność życie student programista</category></item><item><title>Minął rok... cz. 1</title><link>http://blog.ravbaker.net/2008/05/31/minal-rok-cz-1/</link><description>
Minął rok. No prawie. Rok od kiedy wyprowadziłem się z domu i zacząłem pracować. Dużo się u mnie i we mnie zmieniło przez ten czas. Spróbuję to podsumować, a zainspirowany zostałem nowopowstałym miesięcznikiem - Kariera.




Wszystko zaczęło się po maturze(rok temu), gdy już prawie byłem zdecydowany, że idę na dzienną informatykę na PG i coś mnie pokusiło by spróbować wysłać CV do kilku firm w Trójmieście. Jednocześnie wraz z kolegą myśląc o studiach dochodziliśmy do wniosku, że dzienne studiowanie tego kierunku mija się z celem. Czyli jest najzwyczajniej w świecie stratą czasu. Zatem podjąłem decyzję: Jeśli znajdę pracę idę na studia zaoczne.


 

Pierwszą odpowiedź na moje CV dostałem już dzień później - niestety negatywną. Ale zostało jeszcze kilka firm... Jakie było moje zdziwienie, gdy dwa dni później dostałem telefon. W pierwszej chwili w ogóle nie skojarzyłem o co chodzi i bardzo się zestresowałem. Po kolejnych kilku dniach znowu telefon i zaproszenie na rozmowę.


 Moją pierwszą rozmowę kwalifikacyjną w życiu. Nie wiedząc jak się ubrać pojechałem w garniturze - co się później okazało zbędnym bajerem i niekoniecznie pożądanym w branży atrybutem. Nawet nie macie pojęcia jak stresujące było to dla mnie przeżycie, na szczęście znalezione w Internecie materiały i poradniki okazały się niezwykle przydatne. Przeżyłem mimo, że pokręciłem wszystko w testach. Rekrutujący mnie jednak nie zjedli... ale czy polubię pieska biegającego po biurze nie byłem wcale pewien...I nadal nie lubię psów. 

Jeszcze tylko dostałem telefon dwa dni później (dokładnie 31.05.2007 r.) od szefa firmy i byłem w domu. Dostałem pierwszą prawdziwą pracę! Miało być tylko z górki i wyobrażałem sobie, że teraz to już będzie lukierkowo i cukierkowo. Mieszkanie miało się znaleźć raz, dwa. Pensja miała wystarczać. Miałem robić co lubię i przecież tak bardzo kocham - programować. A okazało się, że jest i drugie dno....


 Ciąg dalszy nastąpi niedługo...</description><pubDate>Sat, 31 May 2008 23:40:43 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2008/05/31/minal-rok-cz-1/</guid><category>dzień po dniu</category><category>osobiste</category><category>przemyślenia</category><category>Techblog</category><category>Wszystkie</category><category>praca pierwsza-praca kariera programista przemyślenia maturzysta</category></item><item><title>Sport to... No właśnie.</title><link>http://blog.ravbaker.net/2008/03/26/sport-to-no-wlasnie/</link><description>Sport to zdrowie, każdy dzieciak ci to powie...

Tym razem będzie o sporcie... Wszyscy zapewne wiedzą, że programiści (jak i w ogóle ludzie związani z IT) to leniwi ludzie, którzy jak już to na hasło sport już czekają w najbliższym sklepiku osiedlowym w kolejce po browar na wieczorny mecz. By po powrocie wygodnie usadowić się w fotelu z miną kogoś kto właśnie prawie że przebiegł maraton. Ja jednak ostatnio w ramach zadbania o sylwetkę zapragnąłem się nieco napocić na siłowni. I w tym celu nawet wykupiłem sobie karnet. Ha! Póki co zapał jest ale ciekawe co będzie później... Z pewnością zdam relację. A przy okazji, gdyby ktoś miał podobne zamiary i niekoniecznie chce mu się &quot;w samotności&quot;  to zapraszam do 




Czas na wyniki, chociaż zasadniczo harnir już doniósł, że 2:1 dla Łukasza i Macieja, podczas gdy ja i Radek musieliśmy się zadowolić jednym punktem. :/ Ale się jeszcze odegramy... Zobaczycie!


Zabawa była przednia. I mimo, że krótka to zanim każdy poszedł w swoją stronę już zapowiedzieliśmy, że to na pewno nie będzie ostatnie nasze spotkanie czy to na bilardzie, czy na kręglach a może po prostu przy piwku.

 Jeśli ktoś inny również ma ochotę spotkać się z nami następnym razem, wiecie gdzie nas szukać. A podsumowując temat sportu, to jak widać nie musi mieć on formy znanej tylko z zajęc WFu. Nieraz może być przyjemniejszy mimo, że nikt z nas to nie Pudzian czy inny Majdan.  



Do poczytania... Następnym razem postaram się bardziej technicznie... Obiecuję!
</description><pubDate>Wed, 26 Mar 2008 01:34:44 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2008/03/26/sport-to-no-wlasnie/</guid><category>dzień po dniu</category><category>joggerowe</category><category>osobiste</category><category>Wszystkie</category><category>sport bilard gdańsk siłownia gdynia zabawa</category></item><item><title>O konkurencji ;]</title><link>http://blog.ravbaker.net/2008/03/22/o-konkurencji/</link><description>Oj długo mnie nie było w tym miejscu, bardzo długo. I dlatego właśnie postanowiłem odkurzyć nieco tego bloga. Przez te prawie pół roku wiele się u mnie zmieniło. Oprócz pracy, także zainteresowania (ale tylko odrobinę) oraz powolne zMaczenie. ;]

No ale nie o tym chciałem dzisiaj pisać. Gdyż to co przygnało mnie do klawiatury to konkurencyjny dla dashboarda (czyli projektu w którym biorę udział w ramach grupy thoro) flaker. 

Zabawne, że ja będąc członkiem projektu dashboard.pl stałem się betatesterem konkurencyjnego dzieła... Czyżby jak wiele z pomysłów netguru akcja celowa mająca być chwytem marketingowym czy może niedopatrzenie. A może po prostu zaufanie, że flaker i tak się wybroni nawet gdy konkurencja będzie się mogła uczyć bezpośrednio na ich błędach. Nikt pewnie tego nie wie.

Niemniej jednak ponad miesiąc temu dostałem email od pani Pauliny z netguru, która prosząc o adres poinformowała, że jako aktywny betatester ich nowej aplikacji zostanę nagrodzony upominkiem. Adres podałem bezwahania i z niecierpliwością wyczekiwałem przedstawiciela polskiej poczty.... Na daremno. Nie przyszedł. Więc postanowiłem do nich w tej sprawie napisać...



Uprzejmie informuję, że minął miesiąc a nagrody nie otrzymałem. Wiadomo dlaczego?

Pozdrawiam,
-- 
Rafał &quot;RaVbaker&quot; Piekarski.


I ku memu zdziwieniu w odpowiedzi dostałem:


Witam.

Nagrody wysyłałam w połowie lutego, więc jeśli paczka nadal nie doszła to najprawdopodobniej zaginęła (niech żyje Poczta Polska).

W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak wysłać w poniedziałek coś równie fajnego :) Oczekuj zatem tajemniczej paczki.

Pozdrawiam, Paulina Wardęga


I tym razem po trzech dniach do moich drzwi zapukał listonosz z przesyłką:


W której to był następującej treści list:

 

I taki oto multimedialny atlas świata z PWNu:





Jak widać konkurencja uderza w marketing pełną parą... a Wam proponuję czekać na nasz odzew.... już niedługo. ;]
</description><pubDate>Sat, 22 Mar 2008 23:05:15 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2008/03/22/o-konkurencji/</guid><category>dzień po dniu</category><category>osobiste</category><category>przemyślenia</category><category>tech</category><category>web</category><category>Wszystkie</category><category>netguru flaker dshboard marketing</category></item><item><title>Mobilne ceneo</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/11/07/mobilne-ceneo/</link><description>Co do mobilności	 to dzisiaj światło dzienne ujrzała Mobilna porównywarka cen: http://mceneo.pl . To tak jeszcze w związku z tym że ostatnio mobile jest tak modnym słowem. 

Do eri: Byłem pierwszy!  :P (wiecej: http://eri.bliplog.pl/statuses/365173)
</description><pubDate>Wed, 07 Nov 2007 15:47:44 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/11/07/mobilne-ceneo/</guid><category>gsm</category><category>tech</category><category>technologie</category><category>web</category><category>Wszystkie</category><category>ceneo mceneo porównywanie ceny internet</category></item><item><title>Nadchodzi internet wersja M albo jak kto woli Android ;]</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/11/06/nadchodzi-internet-wersja-m-albo-jak-kto-woli-android/</link><description>
Jakiś czas temu w Polsce można było podziwiać tajemnicze bilboardy &quot;nadchodzi.pl. Reklamujące nowego operatora komórowego - Play. A mi się wydaje, że powoli możemy również pokazywać ludziom, że prawdziwie mobilny internet również już &quot;nadchodzi&quot; a raczej nadszedł. Ostatnio coraz głośniej się robi wokół Google Phone'a a i o iPhonie pewnie jeszcze nikt nie zapomniał. Mówi się o nich tak jakby miały zrewolucjonizować nasze podejście do internetu i mobilności i tak jakby były one niezwykle uniwersalnymi urządzeniami wręcz nie do zastąpienia przez żadne inne. Bo tylko one pozwalają użytkownikom telefonu w pełni się cieszyć z internetowej pajęczyny i wielu innych dobrodziejstw: mp3, zdjęcia i video; na ekranie poręcznego telefonu. 
Nie jest to prawdą. Ani Google ani Apple nie mają monopolu na prawdziwie funkcjonalne urządzenia mobilne. W tym wpisie ponadto postaram się dowieźć, że mobilny internet nie jest już tylko domeną BlueConnectów, iPlusów i notebooków. Bowiem, prawdziwie mobilny internet stał się faktem na ekranach naszych komórek. 
Obecnie pracuję w branży tworzenia internetowych stron WWW. Jednak na skutek mieszkaniowych zawirowań utraciłem dostęp do sieci poza stanowiskiem pracy. Pierwsza moja myśl była, żeby związać się umową z którąś z sieci komórkowych umową umożliwiającą mi korzystanie z ich usług 3G, UMTS bądź EDGE. Jednak ciągły codzienny pośpiech sprawił, że zwyczajnie wiecznie brakowało mi czasu aby porządnie zorientować się w warunkach tych usług. Postanowiłem zatem spróbować internetu w telefonie. Po pierwszych próbach tylko z lękiem patrzałem na ubywające mi z konta pieniądze roztwonione na połączenie i przeglądanie stron WWW w przeglądarce mojego Sony Ericssona k750i. I tak oto skłoniłem się odwiedzić salon plusa aby zorientować się w szczegółach odnośnie tego jakie są rzeczywiste koszty za każdy 1kB przesłanych danych pomiędzy telefonem a Internetem. A tam - w salonie - ku mojemu zdziwieniu została mi zaproponowana usługa pakietów danych. Pierwsza wersja to 20MB za 5 zł z VAT do wykorzystania w ciągu 30 dni a druga opcja to 50MB danych za kwotę dwukrotnie wyższą, czyli 10 zł. Postanowiłem wypróbować pakiet za 5 złotych. Okazał się idealny. 
Oczywiście pierwsze co zrobiłem to ściągnąłem sobie przeglądarkę z prawdziwego zdarzenia - Operę Mini. Znacznie ułatwiła ona moje poruszanie się po stronach WWW. Kolejnym posunięciem było umożliwienie czytania poczty. Opcja dostępna w telefonie okazała się toporna w konfiguracji dla poczty w GMailu więc zdecydowałem się użyć dedykowanej aplikacji od firmy Google. Dwa podstawowe problemy &quot;codzienności&quot; rozwiązane. Czyli przeglądanie stron WWW oraz odbiór i wysyłka poczty. Ja jednak postanowiłem się w mojej mobilnej internetowości posunąć się o krok dalej. 
Jak pewnie wszyscy wiedzą bilboardy na przystankach autobusowych jakiś czas temu trąbiły o mobilnej wersji GaduGadu. No ale ja &quot;postanowiłem sobie porządnie&quot; zaniechać używania tej aplikacji i protokołu na rzecz otwartego Jabbera w domenie gmail.com zwanego GTalk. Tu sprawa okazała się nie taka prosta jak mogłoby się z początku wydawać. Zacząłem od aplikacji dosyć popularnej - Bombus. Jednak do tej pory nie wiem dlaczego nie zechciała ona współpracować z moim kontem w Google. Kolejne podejście do mobilnego komunikatora zwiążane było z aplikacją Talkonaut. Jednak w miarę jak jej używałem okazywało się jak ogromna ona jest. A ja potrzebowałem czegoś lżejszego. I tak oto przemierzając sieć przy pomocy mojej OperyMini natrafiłem na aplikację pod nazwą GoTalkMobile. To było to. Prostota i niezwykła funkcjonalność. :-) 
Pewnego dnia błąkając się po Gdańsku w poszukiwaniu nowego mieszkania natrafiłem na problem. Mianowicie, zapomniałem zabrać ze sobą mapę. No ale od czego ma się komórkę. I już po chwili miałem na swoim telefonie niezwykle szybko działającą aplikacjię Google Maps. Od teraz żadna wyprawa w nieznane rejony Trójmiasta nie jest mi straszna. Serdecznie polecam. 
Zasadniczo można stwierdzić, że w jesteśmy już w pełni moblini. Mamy przeglądarkę, komunikator, pocztę email a także mapę. Jednak czymże jest dzień bez porcji codziennej pRaSSówki? I tak oto zaczęły się moje poszukiwania czytnika RSS. Na szczęście jednak nim go znalazłem, na blipie zauważyłem, że ktoś wspomniał że Google wypuściło mobilną wersję Google Readera. Cóż więcej było mi trzeba jak aplikacja której do śledzenia rssów używałem mając pełny dostęp do sieci? Oczywiście nie obyło się bez problemów. Mianowicie okazało się, że Google Reader nie współpracuje ani trochę z Operą Mini. Dlatego też żaden skrót na klawiaturze telefonu nie pozwalał usprawnić a także przyspieszyć przeglądania feedów. Okazało się to drogą przez mękę bo nawet zwykłe &quot;mark as read&quot; nie działało jak trzeba i wymagało odświeżania tej samej strony kilkaktornie. Ale od czego jes domyślna przeglądarka stron WWW w telefonie? Pod nią okazało się, że wszystko działa dokładnie tak jak powinno. I miałem swój czytnik RSS. 
Teraz moje pytanie do Was, co też takiego jeszcze codziennie robicie w internecie? Czy jest jakaś dziedzina którą pominąłem? Bo ja osobiście stwierdziłem, że właściwie to taki internet mi już wystarczy. A w rzeczywistości to napotkałem jeden problem, czyli oglądanie filmików ze źródeł takich jak YouTube czy GoogleVideo. To jest problem, którego do tej pory nie udało mi sie przeskoczyć. Niestety. Tak, wiem, że iPhone w tym momencie wygrywa ale, to jedyne pole na którym jest lepszy. Ja jednak spostrzegłem jeszcze coś. Otóż na codzień, przed komputerem, do zarządzania swoim czasem używam nie używam telefonicznego kalendarza a Google Calendara. Głównie ze względu na wygodę w tworzeniu nowych wydarzeń i niezwykle obrazowe przedstawienie jeszcze oczekujących wydarzeń. I tu napotkałem kolejny kłopot. Otóż, będąc wśród ludzi nie jest się ciągle z laptopem w ręku i nie sposób spamiętać chociażby urodzin znajomego którego się właśnie poznało. A dodawanie wydarzenia do kalendarza w telefonie a potem przepisywanie to mordęga z którą nie zamierzałem się męczyć. Idealnie byłoby mieć oczywiście zwykły papierowy kalendarz i to najlepiej typu &quot;moleskine&quot; ale ja spróbowałem sobie poradzić nieco inaczej. I tak niedawno również na &quot;blipie natknąłem się na informację o nowym wpisie u Tomasza Topy o synchronizacji GCala z tym telefonicznym przy pomocy GooSync.com. Niezwykle przydatne narzędzie i wreszcie wszystkie wydarzenia trzymam w jednym miejscu. Kolejny plus mobilnego internetu. 
Dodam ponadto, że Google właśnie pracuje także nad mobilną wersją GoogleDocs. I wówczas będę mógł się obejść zupełnie bez komputera. Oczywiście żartowałem. Ale trzeba przyznać, że ich pomysł wyprowadzenia usług w Sieć jest godny pochwały. ;-)
Czy ktokolwiek ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, że w dzisiejszym świecie Mobilny Internet stał się faktem? Że można już &quot;być online&quot; wszędzie gdzie ma się tylko na to ochotę, bez cholendarnie wysokich kosztów i to niekoniecznie taszcząć wszędzie swojego Notebooka czy MacBooka? Chyba przyznacie, że rozwój techniki i internetu osiągnął przełomowy poziom. A internet w komórce powoli przestaje być luksusem a codziennością. Dlatego też zastanawiam się, czy obecna forma sieci napewno jest dostatecznie dobra aby sprostać potrzebom rynku mobilnego. Wydaje mi się, że niestety nie. Przeglądając na codzień sieć przy pomocy Opery Mini czy też domyślnej przeglądarki, mam wrażenie że niektóre strony są naprawdę dziwne. A raczej to dziwnie bądź wcale nie wyświetlają się na ekranie mojego telefonu. Wydaje mi się, że to właśnie My developerzy WWW powinniśmy stopniowo przenosić i portować strony tak aby były one również dostępne dla użytkowników urządzeń mobilnych. 
I stało się. Dzisiaj, tj. 5 listopada Google Inc. ogłosiło stworzenie systemu mobilnego przy współpracy 32 firm związanych z branżą telefonii komórkowych jak i producentów telefonów. Nazywa się ona Android. Pierwsze produkty wyposażone w nowy system ujrzą światło dzienne już w drugiej połowie przyszłego roku. Zatem jak wszyscy widzimy, skoro nawet Google interesuje się dostępnością aplikacji internetowych w telefonach komórkowych apeluję aby tworząc strony www mieć także na uwadze właśnie te urządzenia. Ponieważ ich możliwości już dawno przestały być wykorzystywane tylko do przeprowadzania rozmów telefonicznych...
</description><pubDate>Tue, 06 Nov 2007 23:30:13 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/11/06/nadchodzi-internet-wersja-m-albo-jak-kto-woli-android/</guid><category>gsm</category><category>pomysły</category><category>przemyślenia</category><category>tech</category><category>Techblog</category><category>technologie</category><category>web</category><category>Wszystkie</category><category>internet mobile komórka google android polska rzeczywistość</category></item><item><title>(EDITED: Czego nie nalezy robić...)</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/10/11/bez-tytulu-4/</link><description>Wpisane w jabberze do bota:
Help

fuck, czemu nie ma komendy help w tym joggerze. :/

/EDITED:
Pozostawiam ku przestrodze potomnych...</description><pubDate>Thu, 11 Oct 2007 18:36:04 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/10/11/bez-tytulu-4/</guid><category>Wszystkie</category></item><item><title> Ja żyję!</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/06/02/ja-zyje/</link><description>Naprawdę czuję, że żyję. Odezwę się, jak znajdę czas pożyć też na tym blogu...
A póki co, to wszystkiego najlepszego dla wszystkich dzieci...Tych grzecznych i tych mniej. :P
</description><pubDate>Sat, 02 Jun 2007 00:53:00 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/06/02/ja-zyje/</guid><category>osobiste</category><category>Wszystkie</category></item><item><title>Formy kontaktu</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/05/13/kontakt/</link><description>Od dzisiaj tj. 13 maja 2007 roku zaprzestaję używania mojego numeru GG, czyli 2747721. Jeśli chciałbyś się ze mną skontaktować a nie masz pojęcia jak to uczynić oto możliwe sposoby:

jabber - komunikator internetowy
tlen - komunikator internetowy
e-mail
skype - telefonia internetowa
telefon
osobiście



Jabber

Najprostszą formą kontaktu jest komunikator internetowy. Komunikatorem którego używam jest PSI, co nie oznacza jednak, że i Ty jesteś zmuszony do używania jego. Ponieważ protokołem którego używam do komunikacji jest jabber. Oznacza to, że możesz mieć dowolny program obsługujący ten protokół, a wybór jest naprawdę ogromny i każdy z pewnością znajdzie coś co spełni jego oczekiwania. Również sam JID możesz wybrać jaki tylko zechcesz. Osobiście używam serwera GoogleTalk. Jeśli jednak zechcesz mieć swój JID w domenie tego bloga - ravbaker.net - napisz do mnie na e-mail lub jid. Mam nadzieję, że nie utonąłeś w gąszczu nowych terminów i masz siłę jeszcze do mnie napisać.


EDITED: A ja wspomnę tylko, że nie lubię osób ukrywających się. Więc, jeśli chcesz żebym Cię szanował, uszanuj to.

EDITED: Jeśli chcesz się bezboleśnie przenieść z GaduGadu na Jabbera, oto poradnik. W razie problemów - służę pomocą. 

 Oto mój jid: 



Tlen

Jeśli z listy u góry wybrałeś hasło tlen, to z pewnością wiesz do czego on służy. Jeśli jednak ten termin jest ci zupełnie obcy, to wspomnę tylko, że tlen jest oparty na zamkniętej implementacji protokołu jabbera a więcej informacji znajdziesz tutaj. 

Oto mój identyfikator:
ravbaker@tlen.pl
E-mail

Tego nikomu nie trzeba tłumaczyć. Mój adres to




Skype

Od czasu do czasu używam również skype'a. Jeśli i Ty chcesz, zapraszam tutaj.

Mój login skype to: 
ravbaker
Telefon

Mój telefon:
6-NET-08-IT-1
Jeśli nie masz pojęcia co zrobić z tak zapisanym numerem telefonu, spójrz na klawiaturę swojej komórki. W miejsce liter wciśnij odpowiadające im klawisze. [?]

N - 6
E - 3
T - 8
I - 4


Osobiście

Mieszkam tutaj.

Rafał Piekarski &quot;RaVbaker&quot;
ul. Wojska Polskiego 46
89-632 Brusy

Do zobaczenia!</description><pubDate>Sun, 13 May 2007 21:12:17 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/05/13/kontakt/</guid><category>dzień po dniu</category><category>osobiste</category><category>pomysły</category><category>przemyślenia</category><category>Wszystkie</category></item><item><title>Agni? Proszę bardzo...</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/04/23/agni-prosze-bardzo/</link><description>Widziałem agni. Cóż, nie wygląda najfajniej, ale to sprawa Riddla i Sparrowa.
Nie, nikt mi nie pokazał, nie dostałem też linka. Więc jakim cudem?
Well, someone's /work/ should be better hidden.</description><pubDate>Mon, 23 Apr 2007 18:09:14 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/04/23/agni-prosze-bardzo/</guid><category>(x)html/css</category><category>design</category><category>joggerowe</category><category>pomysły</category><category>programowanie</category><category>tech</category><category>web</category><category>Wszystkie</category><category>Agni</category><category>Riddle</category><category>web</category><category>jogger.pl</category><category>security</category><category>work</category></item><item><title>Poszukujesz wanny lub kabiny prysznicowej do swojej łazienki?</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/04/23/poszukujesz-wanny-lub-kabiny-prysznicowej-do-swojej-lazienki/</link><description>Wejdź na nową stronę stworzoną przeze mnie. 

www.lazienki.pomorskie.pl
To moje najnowsze dzieło. Starałem się pisać je w zgodzie z semantyką kodu XHTML i CSS2. Mam nadzieję, że i design nie jest dla Was straszny.
Już niedługo zaproszę Was do podziwiania mojego nowego designu bloga a także mojej świeżo otwartej strony domowej.
 Póki co to zachłysnąłem się potegą Twittera a do miniblogowania używam Tumblr'a, który jest pod adresem: mini.ravbaker.net.


 Przede mną matura, więc wracam do przygotowywania prezentacji maturalnej z polskiego, i oby mój język polski był OK. ;P
Trzymajcie kciuki i do przeczytania....</description><pubDate>Mon, 23 Apr 2007 14:06:16 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/04/23/poszukujesz-wanny-lub-kabiny-prysznicowej-do-swojej-lazienki/</guid><category>(x)html/css</category><category>design</category><category>pomysły</category><category>programowanie</category><category>tech</category><category>web</category><category>Wszystkie</category><category>web</category><category>łazienki</category><category>matura</category><category>nauka</category><category>blogs</category><category>ravbaker</category><category>xhtml</category></item><item><title> Lomo wydaje się być OK</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/04/09/lomo-wydaje-sie-byc-ok/</link><description>Dość ciekawa sprawa z tym całym lomo... Tylko, że ja jakoś wolałbym chyba jednak zwykły aparat cyfrowy. Tymbardziej, że takie lomocudeńka potrafią kosztować od 200 zł w górę. 

Sama inicjatywa jednak wydaje się być szczytna...
10 złotych zasad LOMO:

Zawsze miej Lomo ze sobą!
Rób zdjęcia o każdej porze dnia i nocy!
Lomografia nie jest dodatkiem do Twojego życia lecz jest jego częścią!
&quot;Pstrykaj z biodra!&quot;
Fotografuj przedmioty najbliżej jak możesz!
Nie myśl!
Bądź szybki!
Nie musisz wiedzieć co akurat sfotografowałeś!
.... i nie musisz tego wiedzieć też później!
Nie przejmuj się zasadami!




Wiecej informacji dla zainteresowanych takimi zabawkami 
www.lomografia.pl i np. tutaj.
 Ale ja jednak wolałbym zwykły &quot;lomo-złomo&quot;. 

</description><pubDate>Mon, 09 Apr 2007 12:38:07 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/04/09/lomo-wydaje-sie-byc-ok/</guid><category>gadżety</category><category>pomysły</category><category>Wszystkie</category><category>zabawne</category><category>lomo</category><category>photography</category><category>fotografia</category><category>lomography</category><category>funny photos</category><category>fun</category><category>underwater</category></item><item><title> MySQL cheat sheet</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/04/09/mysql-cheat-sheet/</link><description>Ostatnio zainteresował mnie wynalazek zwany cheat sheet. Zaczęło się wszystko od tego, że znalazłem takowe tablice do Ruby on Rails, a potem zapragnąłem mieć ich więcej do innych popularnych narzędzi z których korzystam na codzień. I tak oto kolejnym dla mnie problemem okazały się braki w obsłudze MySQL. Postanowiłem zatem poszukach cheatów do tego, jednak nic nie zadowalało mnie w pełni. Cóż mi pozostało? Napisać własne cheat sheet do tego co potrzebuję. I oto one: MySQL cheat sheet. (Być może w przyszłości zamieszczę także wersję PDF.) 




Wybór bazy danych:
mysql&gt; USE database;
Wykaz wszystkich baz danych:
mysql&gt; SHOW DATABASES;
Wykaz wszystkich tabel w wybranej bazie danych:
mysql&gt; SHOW TABLES;
Wykaz wszystkich tabel z danej bazy danych:
mysql&gt; SHOW TABLES FROM database;
Opis danych zawartych w wybranej przez nas tabeli:
mysql&gt; DESCRIBE table; lub mysql&gt; SHOW columns FROM database;
Tworzenie nowej bazy danych:
mysql&gt; CREATE DATABASE db_name;
Tworzenie nowej tabeli:
mysql&gt; CREATE TABLE table_name (field1_name TYPE(SIZE), field2_name TYPE(SIZE));Przykład:  mysql&gt; CREATE TABLE pet (name VARCHAR(20), sex CHAR(1), birth DATE);
Ładowanie danych do bazy z pliku tekstowego(poszczególne informacje oddzielone tabulacjami a rekordy znakiem \n):
mysql&gt; LOAD DATA LOCAL INFILE “file.txt” INTO TABLE table_name;
Dodawanie nowej kolumny do wybranej tabeli:
mysql&gt; ALTER TABLE table ADD COLUMN [składnia nowej kolumny] (AFTER|BEFORE) col_name;
Dodawanie nowego rekordu do bazy:
mysql&gt; INSERT INTO table_name (name, owner, date, wife) VALUES (’MyName’, ‘MyOwner’, ‘2002-08-31′, 
NULL);
Uwaga! W polach których danych brak wpisz NULL.
Przykład tworzenia tabeli z AUTO_INCREMENT:
mysql&gt; mysql&gt; CREATE TABLE table (number INT NOT NULL AUTO_INCREMENT, name CHAR(10) NOT NULL);
Uaktualnianie danych w wybranym rekordzie:
mysql&gt; UPDATE table SET column_name1 = &quot;new_value&quot;, column_name2 = &quot;new_value2&quot;  WHERE record_name = &quot;value&quot;;
Wyciąganie informacji z tabeli:
mysql&gt; SELECT from_columns FROM table WHERE warunki;
Wszystkie wartości: mysql&gt; SELECT * FROM table;
Wybrane wartości: mysql&gt; SELECT * FROM table WHERE sth_name = &quot;value&quot;;
Zawiłe kryterium: mysql&gt; SELECT * FROM table WHERE rec1 = &quot;value1&quot; AND rec2 = &quot;value2&quot;;
Wybrana kolumna: mysql&gt; SELECT some_column FROM table;
Dane posortowane (ASC-rosnąco(domyślne),DESC-malejąco): mysql&gt; SELECT col1,col2 FROM table ORDER BY 
col2 
[ASC|DESC];
Zwraca dane bez powtórzeń:  SELECT DISTINCT col_name FROM table;
Zwraca ilość rekordów odnalezionych w danym zapytaniu dla każdego pola:
mysql&gt; SELECT field1,field2,COUNT(*) FROM table;
Ilość wszystkich rekordów w danej tabeli:mysql&gt; SELECT COUNT(*) FROM table;
Porównywanie wzorców:
mysql&gt; SELECT * FROM table WHERE sth LIKE &quot;bla,b_a,bl_%&quot;;
Znak % zastępuje dowolny ciąg niebiałych znaków.
Znak _ zastępuje jeden znak.
mysql&gt; SELECT * FROM table WHERE sth (RLIKE|REGEXP) &quot;^regular expression$&quot;;
Aby używać porównywania z uwzględnieniem wielkości liter użyj: BINARY
Obecnie używania baza danych:
mysql&gt; SELECT DATABASE();
Zmiania nazwy tabeli:
mysql&gt; ALTER TABLE table_name RENAME AS new_table_name;
Zmiana nazwy kolumny:
mysql&gt; ALTER TABLE table_name CHANGE COLUMN col_name new_col_name new_col_type;

Usuwanie danych z wybranej tabeli:
mysql&gt; DELETE FROM table_name;
Usuwanie kolumny z bazy danych:
mysql&gt; mysql&gt; ALTER TABLE table DROP COLUMN col;
Usuwanie tabeli z bazy danych
mysql&gt; DROP TABLE table_name;
Usuwanie bazy danych:
mysql&gt; DROP DATABASE db_name;

Backup bazy danych z poziomu konsoli:
# mysqldump --opt -u username -p database &gt; database_backup.sql
(Użyj 'mysqldump --opt --all-databases &gt; all_backup.sql' aby zrobić backup wszystkiego.)

Typy danych w MySQL
Poniżej przedstawię typy danych w MySQLu.



 
  Numeryczne typy danych MySQL
 


 TypRozmiarOpis


 TINYINT[długość]1 bajtLiczba z zakresu od –128 do 127 lub od 0 do 255, jeżeli jest
typu UNSIGNED.

 SMALLINT[Długość]
2 bajty
Liczba z zakresu od –32 768 do 32 767 lub od 0 do 65 535,
jeżeli jest typu UNSIGNED.
MEDIUMINT[Długość]
3 bajty
Liczba z zakresu od –8 388 608 do 8 388 607 lub od 0 do
16 777 215, jeżeli jest typu UNSIGNED.
INT[Długość]
4 bajty
Liczba z zakresu od –2 147 483 648 do 2 147 483 647 lub
od 0 do 4 294 967 295, jeżeli jest typu UNSIGNED.
BIGINT[Długość]
8 bajtów
Liczba z zakresu od –9 223 372 036 854 775 808 do
9 223 372 036 854 775 807 lub od 0 do
18 446 744 073 709 551 615, jeżeli jest typu UNSIGNED.
FLOAT[Długość,Pozycje]
4 bajty
Mała wartość zmiennoprzecinkowa.
DOUBLE[Długość,Pozycje]
8 bajtów
Duża wartość zmiennoprzecinkowa.
DECIMAL[Długość,Pozycje]
Długość + 1 lub
Długość + 2 bajty
Wartość typu DOUBLE ze stałą liczbą cyfr po przecinku.
Tekstowe typy danych MySQL
CHAR[Długość]
Liczba bajtów
Pole o stałej długości; długość od 0 do 255 znaków.
VARCHAR(Długość)
Długość ciągu + 1 bajt
Pole o stałej długości; długość od 0 do 255 znaków (od
MySQL 5.0.3 65 535 znaków).

TINYTEXT
Długość ciągu + 1 bajt
Ciąg tekstowy o maksymalnej długości 255 znaków.

TEXT
Długość ciągu + 2 bajty
Ciąg tekstowy o maksymalnej długości 65 536 znaków.

MEDIUMTEXT
Długość ciągu + 3 bajty
Ciąg tekstowy o maksymalnej długości 16 777 215 znaków.

LONGTEXT
Długość ciągu + 4 bajty
Ciąg tekstowy o maksymalnej długości 4 294 967 295 znaków.

BINARY[Długość]
Długość bajtów
Podobny do CHAR, ale przechowuje dane binarne.

VARBINARY[Długość]
Długość danych + 1 bajt
Podobny do VARCHAR, ale przechowuje dane binarne.

TINYBLOB
Długość danych + 1 bajt
Przechowuje dane binarne o maksymalnej długości 255 bajtów.

BLOB
Długość danych + 2 bajty Przechowuje dane binarne o maksymalnej długości 65 535
bajtów.

MEDIUMBLOB
Długość danych + 3 bajty Przechowuje dane binarne o maksymalnej długości
16 777 215 bajtów.

LONGBLOB
Długość danych + 4 bajty Przechowuje dane binarne o maksymalnej długości
4 294 697 295 bajtów.

ENUM
1 lub 2 bajty
Wyliczenie, które pozwala na to, by każda kolumna posiadała
jedną z kilku możliwych wartości.

SET
1,2,3,4 lub 8 bajtów
Typ podobny do ENUM z tą różnicą, że może posiadać więcej niż jedną z dopuszczalnych wartości.Dostępne w MySQL typy daty i czasuDATE
3 bajty
Data w formacie:
RRRR-MM-DD.
DATETIME
8 bajtów
Data i czas w formacie:
RRRR-MM-DD
GG:MM:SS.

TIMESTAMP
4 bajty
Znacznik czasowy
w formacie: GG:MM:SS;
zakres wartości kończy się
w roku 2037.

TIME
3 bajty
Znacznik czasowy
w formacie GG:MM:SS.

YEAR
1 bajt
Rok w formacie RRRR
i zakresie od 1901 do 2155.

Uff... To już wszystko.

</description><pubDate>Mon, 09 Apr 2007 04:08:54 +0200</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/04/09/mysql-cheat-sheet/</guid><category>mysql</category><category>programowanie</category><category>ruby/ror</category><category>Techblog</category><category>Wszystkie</category><category>mysql</category><category>cheatsheet</category><category>help</category><category>databases</category><category>commands</category><category>sql</category><category>sql commands</category><category>bazy danych</category></item><item><title> Jedyna dobra rada - puknąć</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/03/09/jedyna-dobra-rada-puknac/</link><description>Nieraz zgłaszają się do mnie ludzie z problemami... Ale z reguły znajduję dla nich dobrą radę. :-)

[20:34:33] Kasia XXX mówi:
cześc Rafał tu Kasia XXX
[20:34:36] RaVbaker mówi:
tak?
[20:35:02] Kasia XXX mówi:
dlaczego mi monitor tak bardzo szumi 
[20:35:08] Kasia XXX mówi:
a jak wyłącze to przestanie
[20:35:38] Kasia XXX mówi:
????????



Reszta dialogu wyglądała następująco:

20:52:11] Kasia XXX mówi:
to co jest z monitorem 
[20:53:47] RaVbaker mówi:
skąd mam widzieć?
[20:54:05] Kasia XXX mówi:
a jak ktos wirusa wysle to tak robi 
[20:54:11] RaVbaker mówi:
nie
[20:54:30] Kasia XXX mówi:
to ja nie wiem sama 
[20:54:44] RaVbaker mówi:
może spróbuj puknąć go tak solidnie z góry...
[20:54:48] RaVbaker mówi:
może pomóc. 
[20:54:50] RaVbaker mówi:
ale nie musi.
[20:55:11] Kasia XXX mówi:
oki 

I jak tu nie śmiać się z głupoty dzieci neo i Gadu-Padu...

</description><pubDate>Fri, 09 Mar 2007 21:12:48 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/03/09/jedyna-dobra-rada-puknac/</guid><category>dzień po dniu</category><category>pomysły</category><category>Techblog</category><category>Wszystkie</category><category>zabawne</category><category>monitor</category><category>problemy</category><category>technika</category><category>dzieci neo</category></item><item><title> W poszukiwaniu moo2.0</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/03/09/w-poszukiwaniu-moo2-0/</link><description>Zaczęło się od niewinnego


*** D4RKY ma status Dostępny
D4RKY mówi:
moo
*** D4RKY ma status Rozłączony [Disconnected]


Wszystko się wyjaśniło później...


 
Po kilku moich pytaniach do niego, o co chodzi z tym całym &quot;moo&quot; wreszcie uzyskałem odpowiedź: 

D4RKY mówi:
apt

Na to ja ruchem szybkim jak błyskawica wpisałem w G^ słowa: moo apt,  zobaczyłem opis pierwszej strony i wszystko stało się jasne:




Zatem i ja spróbowałem w mojej konsoli wyrażenia 
apt-get moo
a moim oczom ukazało się

         (__)
         (oo)
   /------\/
  / |    ||
 *  /\---/\
    ~~   ~~
....&quot;Have you mooed today?&quot;...

czyli całkiem przyjemne easter egg od programistów apt-geta.

Jednak wraz z D4rky'm znaleźliśmy jeszcze kilka easter eggów:

$ aptitude -v moo
W tym programie naprawdę nie ma żadnych niespodzianek.
$ aptitude -vv moo
Czy nie pisałem już, że nie ma tu żadnych niespodzianek?
$ aptitude -vvv moo
Dość tego!
$ aptitude -vvvv moo
No dobrze. Czy jeśli coś ci pokażę, dasz mi spokój?
$ aptitude -vvvvv moo
Proszę bardzo.

                               /----\
                       -------/      \
                      /               \
                     /                |
   -----------------/                  --------\
   ----------------------------------------------
$ aptitude -vvvvvv moo
Co to jest? Oczywiście słoń zjadany przez węża.

Ciekawa była wypowiedź D4rky'iego: &quot;wybiegne nagi na ulice krzyczac 'JESTEM APTEM! MOO! MOO!!!' a potem bede gonil panienki krzyczac 'APT-GET! APT-GET!'&quot;

Czytającym pozostało wyjaśnić o co chodzi z tym całym moo. Mianowicie w pierwszym easter egg występuje zdanie &quot;Have you mooed today?&quot; a jak wszyscy wiemy słówko mooed czyta się jak MUD, czyli akronim oznaczający internetowe komputerowe gry RPG.

Jednak D4rky dostarczył mi jeszcze trochę rozrywki, gdy powiedział, że APTowa krowa miała mieć kiedyś swoją drugą wersję, więc ja równie odruchowo co na początku rozmowy wpisałem w G^ frazę: moo2.0... A co uczyniłem zorientowałem się dopiero później... ;D Ach to web2.0...

Na dworze już prawie wiosna, więc jak widać czas się mi przewietrzyć... Byle nie w sposób zaproponowany przez D4rky'ego...


UPDATED: Jeśli się wpisze otrzymuje się kolejnego easter egga na dole:
$ apt-get help
 Ten APT ma moce Super Krowy.

;-)
</description><pubDate>Fri, 09 Mar 2007 18:59:03 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/03/09/w-poszukiwaniu-moo2-0/</guid><category>programowanie</category><category>przemyślenia</category><category>Techblog</category><category>Wszystkie</category><category>zabawne</category><category>moo</category><category>apt-get</category><category>apt</category><category>easter eggs</category><category>aptitude</category><category>moo2.0</category><category>web2.0</category><category>wiosna</category></item><item><title> Nowe szaty Jogga</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/03/05/nowe-szaty-jogga/</link><description>Włączyłem dzisiaj przeglądarkę i postanowiłem zajrzeć na mojego poczciwego bloga. Po używałem go sobie i się zacząłem zastanawiać czy nie mógłbym przypadkiem czegoś w nim zmienić. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to zacząć przebudowywać cały szablon. Ale po chwili pod wpływem między innymi choroby, która atakuje mój organizm postanowiłem zrobić coś innego.



Moim celem stało się wprowadzić więcej użyteczności. Zlikwidować niesprawne linki, takie jak &quot;Pokaż wszystkie&quot; (już go nie doświadczycie ;-) ), dodać możliwość podglądu właśnie tworzonych komentarzy, czy też zacząć załączać tagi do każdego wpisu z serwisu technorati. Najdłużej poszukiwałem właśnie opcji wstawiania tagów. Gdyż zacząłem od przeszukiwania wzdłuż i wszerz  wiki dla joggera a następnie raportów o wprowadzonych udogodnieniach. Aż wreszcie natknąłem się na to czego szukałem.

Wypadałoby również wreszcie wspomnieć o tym, że blog zmienił adres. Od dłuższego już czasu jest dostępny także pod adresem: blog.ravbaker.net. A pod adresem ravbaker.net będzie można ujrzeć moją stronę domową. Wszystko to za sprawą mojego nowego nabytku, czyli hostingu na serwerach DreamHost. Które jak na razie idealnie spełniają moje oczekiwania. 
Zatem do kolejnego przeczytania, i być może wówczas już ogłoszenia nowej mojej strony domowej...

Updated:Od teraz blog jest także w pełni XHTML 1.0 Strict i CSS 2.
</description><pubDate>Mon, 05 Mar 2007 23:27:51 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/03/05/nowe-szaty-jogga/</guid><category>(x)html/css</category><category>joggerowe</category><category>pomysły</category><category>Wszystkie</category><category>jogg</category><category>ravbaker</category><category>blog</category><category>changes</category><category>jogger</category><category>dreamhost</category><category>technorati</category><category>tagi</category><category>hosting</category><category>domena</category><category>strona domowa</category></item><item><title> BlogTagging w moim wykonaniu.</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/03/03/blogtagging-w-moim-wykonaniu/</link><description>Także i mnie dopadła wreszcie zabawa zwana tagowaniem. &quot;Oberwało&quot; mi się od mmazura - na własne życzenie - oraz od znajomej Madame Butterfly. Tylko pytanie, co napisać? Może zatem zacznę trochę brutalnie...




	Jest coś o czym wiedzą tylko nieliczni. W pierwszym miesiącu pobytu w przedszkolu, miałem 3 i pół roku, i - strzeż się CoSTa -  pobiłem o 3 lata starszego kolegę. Za co zostałem wydalony z przedszkola i musiałem sobie poszukać innego. Dopowiem jeszcze, że &quot;walczyłem&quot; wówczas w obronie członka rodziny: kuzyna. ;-)
	Z komputera korzystam tak długo jak tylko istnieje Google, czyli od roku 1998. A w życiu miałem już ich cztery. Pierwszym był Schneider CPC-464. Ciekawe, czy ktoś z was zna albo chociażby kojarzy tę maszynę. ;-) Za to mój pierwszy kontakt z internetem miałem w kawiarence internetowej w 2000 roku, a myszkę z przymusu trzymałem w lewej dłoni. Ach.... wspomnienia... Pamiętam jak dziś.
	Nie lubię zwierząt, chyba że to są żółwie. Mimo to w pokoju moim akwarium z rybką, bo w obliczu mojego rodzeństwa jest ono tu najbezpieczniejsze..
	Nie nawidzę jeść warzyw takich jak cebula, czosnek, seler, por, pomidory, papryka czy też wszelkie pietruszki i inne , jedyne jakie toleruję to: ogórek i marchew. Ale to się stopniowo zmienia, mimo że kiedyś mdliło mnie na samą myśl, że mam zjeść plasterek pomidora na chlebie tak teraz za sprawą mojej Narzeczonej, która uwielbia warzywa. Bo jak tu nie zjeść jak dziewczyna prosi... Hmm..., ciekawe czy po ślubie też tak chętnie będę się &quot;przemagał&quot; i jadł te wszystkie warzywka. ;-)
	No i na koniec, ostatnia informacja, tworzenie stron internetowych dla mnie rozpoczęło się w roku 2002, gdy to zapragnąłem posiadać własną stronę internetową. Jako, że nie znałem HTMLa kurs Pawła Wimmera był dla mnie nieocenioną pomocą. Pomysł na nią zaczerpnąłem z moich ówczesnych zainteresowań: mangi i anime. Pierwsze aktualizacje miały miejsce za pośrednictwem kafejki internetowej. ;-) A strona jest dostępna w internecie do dziś. Pod adresem: http://strefa-mangi.w.interia.pl/sindex.html. Mimo, że nie aktualizowana od grubo 3 lat. Ale może kogoś zainteresuje. ;-). 


I tak oto dobrnęliśmy do końca tego wpisu. Zostało wytypować piątkę kolejnych nieszczęśliwców, którzy poddadzą się temu łańcuszkowi... 

	Mirel
	Paweł Jabłoński
	Zbigniew Braniecki
	Jarosław Rzeszótko
	anulina

Wszystkim &quot;typowanym&quot;, miłego odpowiadania...

</description><pubDate>Sat, 03 Mar 2007 11:36:15 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/03/03/blogtagging-w-moim-wykonaniu/</guid><category>dzień po dniu</category><category>joggerowe</category><category>Wszystkie</category><category>zabawne</category><category>blogtag</category><category>jogger</category><category>ravbaker</category><category>personal</category><category>blogosfera</category></item><item><title> No to mamy Johnny'ego! </title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/03/02/no-to-mamy-johnny-ego/</link><description>
Być może niektórzy z was pamiętają mój wpis o matriksie, i pamiętamy te apokaliptyczną wizję przyszłości w jaką wdepnął Keanu Reeves. Podpowiem, że to nie był jego pierwszy cyber punkowy wyczyn. Filmem, który przyniósł mu jako taką sławę był również Johnny Mnemonic. No i nawet ostatnio coś mnie podkusiło, żeby zakupić sobie wydanie DVD za 11,99 zł w kiosku. Tymczasem dzisiaj podczas codziennego marnowania czasu w sieci natrafiłem na niezwykle interesującą informację, a mianowicie na DI pojawiła się informacja o odkryciu sposobu zapisu danych w kodzie DNA.  


 Jednak wynalazek naukowców z uniwersytetu Keio w Japonii nieco się różni od tej z opowiadania Williama Gibsona. Bowiem naukowcom udało się dopisać ciąg danych bezpośrednio za informacją genetyczną. W formie syntetycznego odcinka spirali. Najbardziej fascynujące w tym odkryciu jest to, że ów dopisany kod podczas replikacji (np. podczas reprodukcji komórki) jest także kopiowany do nowego odcinka.
 W świetle tego odkrycia będzie możliwe zapewne w odległej przyszłości używanie żywych organizmów do przenoszenia poufnych danych. Bo tak umieszczonej raz informacji wątpię czy wydzielenie nie poniosłoby za sobą jakichś katastrofalnych konsekwencji. Ale wszystko w rękach naukowców. Dla tych, którzy interesują się chemią czy też samą genetyką daję link do raportu na temat tych działań. Ja osobiście z tą dziedziną nauki jestem na bakier. Podpowiem tylko jeszcze, że tą informacją zapisaną w DNA był wzór na energię spoczynkową i data tego odkrycia (1905) dokonanego przez Alberta Einsteina:

E = mc2

Autor informacji na DI wysunął także teorię jakoby w przyszłości mielibyśmy do czynienia z wirusami do niszczenia tych poufnych informacji. Ja jednak posunę się o krok dalej i już widzę, jak to tym czego się wszyscy boją nie są terroryści a jednostki DNAcrackers. Ale w sumie to naprawdę przełomowe odkrycie, zwłaszcza że naukowcy z Tokijskiego uniwersytetu poinformowali, że przy dzisiejszej technice mamy możliwość &quot;dopisania&quot; do 100 bitów danych (ponad 12 bajtów) od 100 do nawet 10000 bitów za jednym razem , co daje zawrotne 1250 bajty ! To już całe moje nazwisko! ;-)

Ciekawe jakie będzie kolejne odkrycie... Być może doczekamy się wykorzystania naszej skóry jako miejsca zapisu danych, albo programowania włosów i na nich zapisu danych, o których na co dzień jest nam nieraz ciężko pamiętać: jak lista zakupów, godzina wizyty u dentysty czy też tygodniowy plan zajęć... Ach te marzenia...
  

</description><pubDate>Fri, 02 Mar 2007 21:03:26 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/03/02/no-to-mamy-johnny-ego/</guid><category>przemyślenia</category><category>Techblog</category><category>Wszystkie</category><category>johnny_mnemonic</category><category>dna</category><category>biologia</category><category>future</category><category>przyszłość</category><category>cyber punk</category><category>marzenia</category></item><item><title>ha!</title><link>http://blog.ravbaker.net/2007/02/11/ha/</link><description>ha!

A ja jestem l33t: 

http://blog.konieczny.be/2007/02/07/dzien-dobry/#comments

---
Bo do mnie należy 1337-ty komentarz. :P

Pozdrawiam wszystkich, dla których Internet to nie tylko praca. ;-)
</description><pubDate>Sun, 11 Feb 2007 20:00:44 +0100</pubDate><guid>http://blog.ravbaker.net/2007/02/11/ha/</guid><category>dzień po dniu</category><category>joggerowe</category><category>Wszystkie</category><category>zabawne</category><category>piko</category><category>konieczny</category><category>blog</category><category>rozrywka</category><category>joke</category><category>leet</category><category>1447</category><category>31337</category></item></channel></rss>