31
maja
2008
Minął rok. No prawie. Rok od kiedy wyprowadziłem się z domu i zacząłem pracować. Dużo się u mnie i we mnie zmieniło przez ten czas. Spróbuję to podsumować, a zainspirowany zostałem nowopowstałym miesięcznikiem - Kariera.
Wszystko zaczęło się po maturze(rok temu), gdy już prawie byłem zdecydowany, że idę na dzienną informatykę na PG i coś mnie pokusiło by spróbować wysłać CV do kilku firm w Trójmieście. Jednocześnie wraz z kolegą myśląc o studiach dochodziliśmy do wniosku, że dzienne studiowanie tego kierunku mija się z celem. Czyli jest najzwyczajniej w świecie stratą czasu. Zatem podjąłem decyzję: Jeśli znajdę pracę idę na studia zaoczne.
Pierwszą odpowiedź na moje CV dostałem już dzień później - niestety negatywną. Ale zostało jeszcze kilka firm... Jakie było moje zdziwienie, gdy dwa dni później dostałem telefon. W pierwszej chwili w ogóle nie skojarzyłem o co chodzi i bardzo się zestresowałem. Po kolejnych kilku dniach znowu telefon i zaproszenie na rozmowę.
Moją pierwszą rozmowę kwalifikacyjną w życiu. Nie wiedząc jak się ubrać pojechałem w garniturze - co się później okazało zbędnym bajerem i niekoniecznie pożądanym w branży atrybutem. Nawet nie macie pojęcia jak stresujące było to dla mnie przeżycie, na szczęście znalezione w Internecie materiały i poradniki okazały się niezwykle przydatne. Przeżyłem mimo, że pokręciłem wszystko w testach. Rekrutujący mnie jednak nie zjedli... ale czy polubię pieska biegającego po biurze nie byłem wcale pewien...I nadal nie lubię psów.
Jeszcze tylko dostałem telefon dwa dni później (dokładnie 31.05.2007 r.) od szefa firmy i byłem w domu. Dostałem pierwszą prawdziwą pracę! Miało być tylko z górki i wyobrażałem sobie, że teraz to już będzie lukierkowo i cukierkowo. Mieszkanie miało się znaleźć raz, dwa. Pensja miała wystarczać. Miałem robić co lubię i przecież tak bardzo kocham - programować. A okazało się, że jest i drugie dno....
Ciąg dalszy nastąpi niedługo...
No, to ja zacząłem pracę rok wcześniej :). Chociaż nie rzuciłem się od razu na głęboką wodę, jak Ty. Ale ciekawy tekst, czekam na pozostałe części ;)
hehe, też tak myślałem:)
hehe, też przyszedłem na swoją pierwszą rozmowę w garniturze ;) a ta twoja historia to przypomina mi dokładnie to, co właśnie teraz przeżywam, dlatego czekam na ciąg dalszy :)
№ 4
31 maja 2008, 23:51:35
Radek
Wielu ludzi staje przed takimi dylematami, właśnie tutaj chyba najlepiej sprawdza się po prostu nic innego jak intuicja.
Zapowiada się ciekawie. Czekam na kolejny wpis.
snipe: nie tylko Tobie a zapewne większości młodych programistów, tak po prostu wygląda życie ;)
Zainteresował mnie ten wpis. Czekam na następną część, coby nabrać doświadczenia i dowiedzieć się, co mnie może w życiu spotkać :)
@Radek: moje życie na razie jest w ciągłym biegu :P ja studiowałem dziennie(w sumie to nadal studiuje) ale chciałem już zacząć pracować :P no i udało się – pracuje w firmie u tego pana z okładki czasopisma :P
Nikt nie lubi dylematów. Ja do tej pory nie jestem w stanie stwierdzić czy dobrze wybieram i czy właściwe decyzje podejmuję.
Pewnie dopiero się o tym dowiem za kilkanaście lat.
Niestety, trzeba się uczyć na błędach – najlepiej nie na swoich, hehe.
Pozdrawiam.
Hehe, to ja na żadnej rozmowie kwalifikacyjnej nie byłem w garniturze :)
A jeden raz rozmowę kwalifikacyjną miałem u siebie w domu – w sensie, że to „oni” przyjechali do mnie… ;)
To ja poczekam na ciąg dalszy…
Bo ja rok jestem po maturze i osobiście przekonałem się, że dzienna informatyka to nie jest szczyt moich marzeń. I teraz też CV w parę miejsc poszło :)
№ 11
01 czerwca 2008, 01:35:19
Ravel
również byłem w podobnej sytuacji rok temu. tyle, że jak zakładałem od razu studia zaoczne, wiec było łatwiej. rzuciłem 4 CVki po lokalnych firmach i pierwszy telefon po 30min od dostarczenia CV, drugi na drugi dzień. od zaniesienia CV do chwili gdy dowiedziałem się, ze będę pracował minęły dokładnie 2 dni, potem trochę badań lekarskich i mogłem pracować. co mogę poradzić tym którzy mają rozmowę przed sobą: I) starajcie się nauczyć praktycznie jak najwięcej w domu / szkole(???) II) podejść do rozmowy na luzie, odp tylko na pytania a w garniturze na rozmowę można iść tam, gdzie na co dzień będzie on obowiązywał.
blah, no czemu w częściach? no ale trudno, poczekam ;)
Ach ta głupia mania, rodem z seriali, urywania w najciekawszych momentach. Czekam na część dalszą! :)
№ 14
01 czerwca 2008, 11:22:00
vendro
wow… w sumie poczułem się jakbym czytał swoją historię... :)
Dlaczego wpis jest w Techblogu?
@kosa:
Też się nad tym zastanawiam… Być może chodzi o to, że można poznać sposób na „od zera do bohatera” :D
Ale wpis, który jest także w dzień po dniu, <http://blog.ravbaker.net/kategoria/dzien-po-dniu/> osobiste, <http://blog.ravbaker.net/kategoria/osobiste/> przemyślenia, <http://blog.ravbaker.net/kategoria/przemyslenia/> nie za bardzo mi pasuje do techbloga… (taka drobna sugestia do autora)
Wpis jest w techblogu bo przemyślenia w nim zawarte jasno i bardzo mocno są związane z branżą IT i też tym jak można znaleźć pracę i pracować w niej. A za to, że nie jest to kolejny sposób na instalację Apache+PHP+MySQL w systemie XYZ przepraszam.
Wydaje mi się, że wpasowuję się z to stwierdzenie: Ideą, dla której powstał Techblog jest gromadzenie tekstów powiększających wiedzę czytelnika, rozprzestrzeniających określone idee i tym podobne, a nie pytań i jednozdaniowych odnośników do informacji na popularnych portalach. (za: WikiTechBlog)
A dla tych co mają wątpliwości szczególnie ten fragment o określonych ideach.
a jak wrażenia z samej gazetki? no i nie zdradziłeś co to za firma była :)
Ja też dorwałem to pisemko http://blog.juneja.info/news/kariera-nr-1 ..
Zdradziłem – między słowami. Kto chce znajdzie odpowiedni link. ;]
IMHO gazetka słaba. Żałuję swoich 4 zł wydanych na nią ..
Może to i uprzedzenie, ale z pozycji rekrutującego zawsze wyżej oceniam osoby ubrane w garnitur. Pierwsze wrażenie się liczy. Sam zawsze na rozmowy chodzę w garniturze.
Można prosić o jakieś sensowniejsze wyróżnienie linków? Na skalibrowanym monitorze prawie nie różnią się od tekstu.
Accessibility siedzi w ciemnym kącie i prosi o pomoc. ;)