Sport to... No właśnie.
26 marca, 2008Sport to zdrowie, każdy dzieciak ci to powie...
Tym razem będzie o sporcie... Wszyscy zapewne wiedzą, że programiści (jak i w ogóle ludzie związani z IT) to leniwi ludzie, którzy jak już to na hasło sport już czekają w najbliższym sklepiku osiedlowym w kolejce po browar na wieczorny mecz. By po powrocie wygodnie usadowić się w fotelu z miną kogoś kto właśnie prawie że przebiegł maraton. Ja jednak ostatnio w ramach zadbania o sylwetkę zapragnąłem się nieco napocić na siłowni. I w tym celu nawet wykupiłem sobie karnet. Ha! Póki co zapał jest ale ciekawe co będzie później... Z pewnością zdam relację. A przy okazji, gdyby ktoś miał podobne zamiary i niekoniecznie chce mu się "w samotności" to zapraszam do tej oto siłowni na Gdyńskim Redłowie. Ale tym razem niekoniecznie chciałem o takim sporcie...
Plany, plany, plany....
Na ostatnim 3campie poznałem niejakiego Klisia za sprawą Tomka i z tej znajomości (nie tylko blipowej) powstał dzisiaj pomysł aby wraz z harnirem udać się na bilard do klubu U7.
Mizunderstanding. WTF?
Nie obyło się oczywiście bez przygód. Gdyż w skutek mojego zagapienia bardzo chciałem zobaczyć, że Łukasz zaprasza mnie do Gdyńskiej części Centrum U7. I dopiero o umówionej godzinie 17tej, gdy spotkałem się już z joggerowym znajomym Radmenem, zorientowałem się, że Maciej i Łukasz czekają na nas w centrum Gdańska. :/ A ja przez niedopatrzenie zupełnie zapomniałem, że coś takiego jak telefon kontaktowy bywa przydatne w tego typu spotkaniach.
Na miejscu
Dzięki w miarę szybkiej SKMce w prawie 40 minut dostaliśmy się wreszcie do Gdańska. A tam pozostało już tylko odszukać znajomych. I chwała za to, że Klisiu wysłał mi swój numer na blipa, bo inaczej to pewnie nic by z tych kręgli nie wyszło. A było fajnie, oj było... A zresztą sami oceńcie:
Zabawa była przednia. I mimo, że krótka to zanim każdy poszedł w swoją stronę już zapowiedzieliśmy, że to na pewno nie będzie ostatnie nasze spotkanie czy to na bilardzie, czy na kręglach a może po prostu przy piwku.
Jeśli ktoś inny również ma ochotę spotkać się z nami następnym razem, wiecie gdzie nas szukać. A podsumowując temat sportu, to jak widać nie musi mieć on formy znanej tylko z zajęc WFu. Nieraz może być przyjemniejszy mimo, że nikt z nas to nie Pudzian czy inny Majdan.
Do poczytania... Następnym razem postaram się bardziej technicznie... Obiecuję!
±
Szczegóły
- Wpisu dokonał: ravbaker
- 26 marca, 2008 o 01:34:44
Komentarze do wpisu "Sport to... No właśnie.":
1.
Tomasz Topa napisał(a):
26 marca 2008, 01:41:03
Z chęcią się wybiorę następnym razem, dajcie tylko znać trochę wcześniej ;)
2.
Rafał Piekarski napisał(a):
26 marca 2008, 01:41:44
jasne. :-) Postaram się pamiętać. ;]
3.
radmen napisał(a):
26 marca 2008, 07:05:31
eej ja jakoś tak cwelowato wyszedłem! :( ;p
4.
szaq138 napisał(a):
26 marca 2008, 08:25:10
Co do siłowni, to polecam sam chodzę i tak zadowolony jestem że aż sam się dziwie. Tylko pogoda taka sobie jest i nie chce się z domu wychodzić :)
Podgląd komentarza
Dodaj komentarz: