Jogg.About::$Me->RaVbaker

 

23

stycznia

2007

« Krótko i treściwie. "Zespół Nie Istnieje" w PHP/MySql/XHTML1.1/CSS2 GeoMag, czyli prezent idealny dla mnie »

Ubuntu urzeka...

Przez ostatnie kilka dni przygotowywałem dysk na nową operację. A mianowicie zainstalowanie dwóch systemów operacyjnych naraz. Już od dłuższego czasu planowałem to zrobić na moim laptopku. Do tej pory jedynym systemem był dla mnie Windows XP HE+SP2. Służył mi prawie rok. Jednak przyszedł czas na zmiany.

Wypaliłem w tym celu 11 płyt DVD z wszystkimi danymi z dysku ( 11* 4,7GB = ok. 50GB ). No i dopiero wówczas mogłem zająć się właściwą instalacją Windows. Jako pierwszy postanowiłem zainstalować system Microsoftu. Włożyłem płytkę do napędu, odpaliłem bootowanie z CD/DVD i rozpoczął się żmudny proces instalacji.

Podział dysku był pierwszą czynnością jaką miałem uczynić podczas instalacji. Zdecydowałem się na kilkanaście partycji:

Takie były plany. System został zainstalowany. Jednak gdy wreszcie udało mi się zainstalować Windows XP okazało się, że wersja Home Edition OEM z SP2 nie potrafi obsłużyć żadnego z komponentów mojego laptopa Toshiba L20-183. A gdy zainstalowałem sterowniki z płytki producenta, dźwięku jak nie było tak nie ma. System poszedł w odstawkę. Szybka edycja /boot/grub/menu.lst i już bootowalnym na starcie systemem stał się u mnie Dapper Drake.

Z początku sama obsługa systemu i dostosowanie go do moich potrzeb wymagało ciągłego wpisywania komendy sudo apt-get install .... Jednak po kilku pierwszych godzinach spędzonych z systemem, który zainstalował cały mój sprzęt i bezproblemowo obsługuje nawet przyłączaną pod USB antenkę WiFi, okazało się że jest on odpowiedzią na wszystkie moje potrzeby. Już nie muszę sie martwić na której płytce z Niezbędnika, PC Worlda, czy innego Chipa znajdę potrzebną wersję programu niezwykle użytecznego w danej chwili, bo jest sudo apt-get install... :-)

Do tego nie straszne są mi już wirusy, a i problemy z niedziałającymi, tak jak akurat chcę, komponentami komputera odeszły w zapomnienie. W pierwszej chwili bałem się braku mobilności systemu spod znaku pingwina, a jest to cecha mi niezwykle potrzebna z racji tego iż niezwykle często się przemieszczam korzystają wówczas z sieci poprzez bezprzewodowe WiFi, albo też zwykłe kable zwane potocznie skrętką. Okazało się jednak, że linux znakomicie sprawdza się w każdych warunkach. Zarówno w trakcie nudnej lekcji historii, gdy to ostatnio dzięki uprzejmości szkolnej sieci bezprzewodowej, miałem możliwość czatowania na IRCu jak i sieciach domowych czy też w szczerym polu, gdzie zasięg miała tylko jedna antena lokalnej sieci komputerowej.

Oczywiście mimo, że internet poświęca znaczną część czasu jaki spędzam przed komputerem, to nie wszystko do czego go wykorzystuję. Przede wszystkim programuję i to zarówno skryptowo: PHP/MySql, Ruby, Python jak i wysokopoziomowo: C/C++, Pascal a i niedługo także w Javie. Chyba nie muszę tłumaczyć jak wspaniałym narzędziem dla programisty jest system uniksowy. Większość o ile nie wszystkie programy Open Source dostępne są często ze źródłami do skompilowania właśnie na tej platformie. Przez co uczenie się , a przede wszystkim użytkowanie kodu programów innych jest łatwiejsze niż gdziekolwiek indziej.

Wracając jednak do mojego ubuntu. Tak oto stałem się szczęśliwym użytkownikiem systemu spod znaku pingwina. I nie zamierzam zamieniać go na jakiekolwiek inne dziurawe okna. Ostatnio zastanawiałem sie nad tym w czym rzekomo nowy system Microsoftu: Windows Vista ma być lepszy od np. linuksowego ubuntu. I jedyny wniosek jaki mi się nasunął to w ilości dziur dostępnych zaraz po instalacji. I tym optymistycznym akcentem zakończę moje wywody na temat mojego nowego systemu operacyjnego.

 

Komentarze

 
 
 

№ 1

28 stycznia 2007, 14:30:17

ludwikc

fyi: linki do rubiego i pythona masz bez http.

 
 
 
 

Flakoblog